Dave Koz | thesaxophonist.org

Dave Koz | thesaxophonist.org

w swojej karierze nagraniowej, która trwa prawie trzy dekady, saksofonista Dave Koz zdobył zadziwiająco imponujący wachlarz wyróżnień i osiągnięć: dziewięć nominacji do GRAMMY®, 11 albumów nr 1 na liście Billboard ’ s Current Contemporary Jazz Albums chart, liczne światowe trasy koncertowe, 13 wyprzedanych Dave Koz & Friends At Sea cruises, występy w wielu stanach ZJEDNOCZONYCH. prezydenci, gwiazda na Hollywood Walk of Fame i występy w wielu programach telewizyjnych, w tym „Good Morning America”, „The View”, „The Tonight Show”, „Entertainment Tonight” i więcej. Koz jest również znany jako humanitarysta, przedsiębiorca, prowadzący radio i orędownik muzyki instrumentalnej. Miałem przyjemność rozmawiać z nim w piękne letnie popołudnie i odkryłem, że on, podobnie jak jego muzyka, jest zaraźliwy; pełen energii i podniecenia. Nie można nie dać się wciągnąć do Koza. I niezależnie od tego, czy znasz jego muzykę, czy nie, nie ma wątpliwości, że społeczność saksofonowa ma szczęście, że ma go jako adwokata. Mamy nadzieję, że spodoba Wam się nasz wywiad z niesamowitym Dave ’ em Kozem.

TS: czytałem o Twoim pochodzeniu i zauważyłem, że dorastałeś w żydowskim domu, jako syn farmaceuty i dermatologa. To sprawiło, że dużo myślałem o własnej rodzinie. Ciocia Helen mówi: „możesz grać na saksofonie, ale chcesz być dentystą.”Jak to się stało, że jesteś w polu, w którym się dzisiaj znajdujesz?

DK: (śmiech). Tak, rozumiem. Pochodząc z żydowskiej rodziny, masz te wyjątki rodzicielskie, masz rację. Zawsze grałem muzykę, dorastając i uwielbiałem ją. Nie chcę być zbyt dramatyczny, ale czuję, że odkrycie saksofonu w tym czasie, które zrobiłem, bardzo dobrze mogło uratować mi życie. Jako dziecko miałem do czynienia z wieloma emocjami, których nie potrafiłem wtedy przetworzyć. Znalazłem muzykę, a muzyka była moim wybawcą. Po prostu wkładam wszystkie emocje w instrument. Myślę, że właśnie dlatego mam swoją karierę, ponieważ w moim dźwięku było dużo emocji.

dorastając jako gej i nie mogąc z nikim o tym rozmawiać, saksofon stał się moim najlepszym przyjacielem. Ale nigdy, przenigdy nie myślałem o tym jak o karierze. Myślałem, że było fajnie. Ludzie zdawali się reagować na muzykę, którą tworzyłem, a ja miałem okazję grać w weekendy z zespołem mojego brata. Miał grupę, która organizowała wesela, Bar Micwy i imprezy Bractwa, a ja chciałem grać w tym zespole. Nie obchodziło mnie, co grałem w zespole. To była jego sugestia, żebym grał na saksofonie. To było w latach 70-tych i na początku 80-tych, kiedy każda piosenka pop miała saksofon w nim.

po szkole średniej, poszedłem do college ’ u jako kierunek komunikacji. Ale zawarłem układ z rodzicami. Dałbym muzyce sześć miesięcy, żeby zobaczyć, czy mogę coś z tego zrobić. Gdyby nic się nie stało, znalazłbym pracę. Dwa tygodnie po ukończeniu szkoły, dostałem telefon od piosenkarza, Bobby ’ ego Caldwella, który zaprosił mnie na przesłuchanie do jego zespołu.

był dla mnie ogromną inspiracją i zachęcił mnie do kontynuowania kariery na saksofonie. Przez Bobby ’ ego poznałem Jeffa Lorbera, który powiedział mi, że powinienem nagrywać własne płyty. Nigdy o tym nie myślałam, zanim o tym wspomniał. Jeff i Bobby byli tacy wyjątkowi. Patrzę na nich jak na przewodników, kiedy jesteś młody i próbujesz znaleźć swoją drogę. Tutaj byli po obu stronach mojej drogi, prowadząc mnie do przodu. Oboje widzieli we mnie coś, o czym nawet nie wiedziałem, że tam jest; Jestem dozgonnie wdzięczny.

TS: Byłeś w Kalifornii w czasie, gdy było wiele zespołów honorowych w liceum, programów studenckich itp. Też byłeś w to zamieszany?

DK: Tak, byłem aktywny w zespole jazzowym w liceum, ale był to także czas, gdy programy muzyczne były wycinane. Pamiętam, że jedynym sposobem na zorganizowanie zespołu jazzowego było spotkanie o 7 rano, zanim zaczęła się szkoła. Pamiętam, że rano jeździłem do szkoły, żeby grać jazz. Oczywiście wszyscy byliśmy zaangażowani w liceum i gimnazjum w konkursy i przedstawienia.

TS: Mówisz o swoim czasie z Jeffem Lorberem, a to przypomniało mi o kolejnej współpracy z Richardem Marxem. Czy możesz opowiedzieć o swoich doświadczeniach w pracy z nim?

DK: to było fantastyczne doświadczenie z punktu widzenia tego, że oboje byliśmy z tą samą wytwórnią, Capitol Records. To było tuż przed moją pierwszą płytą. Byłem saksofonistą w jego zespole, a także klawiszowcem, gdy nie grał na klawiszach. Pamiętam nasz pierwszy koncert w małym klubie dla może stu osób. Ta trasa trwała dwa lata, a na koniec graliśmy na arenach ponad 10 000. To pokazało mi moc przeboju i jak to może napędzać karierę do przodu. To zupełnie inne doświadczenie niż bycie muzykiem jazzowym. Ciągle się z nim widuję i nadal jest związany z biznesem muzycznym. Myślę, że ten czas nauczył mnie, jak ważne jest doświadczenie zbiorowe. Nikt nie jest ważniejszy od całości podczas tworzenia muzyki.

ostatnio miałem doświadczenie w grze z Foo Fighters. Nie możesz sobie wyobrazić bardziej innego doświadczenia niż to, w które zazwyczaj się angażuję. Ale to jest cudowne. Nie możesz sobie wyobrazić, jak to jest być saksofonistą w takim zespole rockowym. Podobnie, nigdy nie mieli saksofonisty, więc jest to dla nich wyjątkowe.

miałem również wspaniałe doświadczenia z grupą „fenomen internetu” o nazwie Vulpeck. Pochodzą z Uniwersytetu Michigan. Właśnie eksplodowały; tak bardzo, że tej jesieni zagrają w Madison Square Garden. Ponownie, świeżych, nowych fanów, których mogę doświadczyć, którzy również mogą doświadczyć mojej gry. To jest publiczność, która może nie była wystawiona na saksofon. Więc to jest wygrana, wygrana dla nich i dla naszego instrumentu.

TS: czy uważasz, że to młode pokolenie wydaje się być otwarte na łamanie norm i murów? Widzę to w klasycznym świecie saksofonu, gdzie stare „szkoły” gry są teraz zapylane krzyżowo.

DK: zgadzam się. Jest to bardzo ekscytujący czas dla muzyki, mimo że był to niewygodny czas dla branży muzycznej w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Ale myślę, że zmierza w kierunku bardzo demokratycznego miejsca. Nie musisz mieć wytwórni płytowej, menedżera itp. Każdy, kto tworzy realną muzykę, może, jednym naciśnięciem przycisku, przekazać swoją muzykę światu i zostać odkryty. Teraz nadal musisz promować swoją muzykę, aby ludzie wiedzieli, że jest tam. To zawsze jest trudny element układanki. Ale Muzyka mnie zachwyciła, zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat, w sposób, w jaki nie byłem od dłuższego czasu.

myślę, że następna fala muzyki jest napędzana przez media strumieniowe. Jak każdy może mieć muzykę w dowolnym momencie i jak ekscytujące jest to dla muzyki jako całości. Myślę, że dla instrumentalisty, czy to saksofonu, czy czegokolwiek innego, to medium sprawia, że muzyka jest lepsza.

TS: to może wydawać się dziwne pytanie, ale jako ktoś, kto ma recesywny gen promocji, muszę zapytać. Czy uważasz, że promowanie siebie lub swojej muzyki jest trudne?

DK: (śmiech). Jestem z tobą, ale mój gen nie jest recesywny. Fascynuje mnie marketing. Pamiętaj, byłem specjalistą od komunikacji, więc to przychodzi trochę bardziej naturalnie. Przez większą część mojej kariery, byłem gospodarzem radia. Byłem gospodarzem rejsów i wielu rzeczy, na których prezentuję muzykę. Uwielbiam być cheerleaderką dla własnej muzyki, jak również dla muzyki innych ludzi. Jeśli chodzi o muzykę instrumentalną, jest to szczególnie istotne. Nie zwracamy uwagi mainstreamowych mediów na inne formy muzyki, więc uwielbiam dzielić się tą wspaniałą muzyką ze światem. Nawet jeśli jesteś fanem rapu lub słuchasz muzyki wokalnej Pop ściśle, czuję, że na twojej liście odtwarzania jest miejsce na muzykę instrumentalną, ponieważ muzyka to nastrój.

TS: jedną z rzeczy, które uważam za szczególnie interesujące w Twoich wycieczkowych wydarzeniach, jest to, że zapraszasz wielu innych saksofonistów. Od strony muzycznej to na pewno ma sens, ale szczerze mówiąc nie znam wielu graczy, którzy byliby tak otwarci na przyjęcie tak wielu innych graczy.

DK: tak, w ostatnim rejsie mieliśmy dziewięciu saksofonistów. To dla nas rekord.

TS: i myślę, że nielegalne w Iowa, prawda?

DK: (śmiech) tak, może, nie za dużo rejsów w Iowa. Ale byłem bardzo szczęśliwy, że ci gracze są częścią tego wydarzenia. To byli wszyscy, od Megastarów, takich jak Gerald Albright i Richard Elliot, po zupełnie nowych początkujących, takich jak Jazmin Ghent, który ma zupełnie nowy głos i fantastyczny talent. Mieliśmy przyjemność obserwować, jak kilka młodych talentów rośnie i rozwija się z czasem. To dla mnie coś wyjątkowego.

TS: mam pytanie dwustronne. Wiem, że został Pan odkryty przez wielkiego Bruce ’ a Lundvalla i rozpoczął karierę artystyczną. Ale w miarę upływu czasu, stałeś się także za mikrofonem jako gospodarz radiowy i niegdyś właściciel własnej wytwórni płytowej. Jak twoja przeszłość jako artysty wpłynęła na Twoją przyszłość w tych dziedzinach?

DK: cóż, jeśli chodzi o wytwórnię, to ja i moi partnerzy dostrzegliśmy wtedy okazję do promowania muzyki jazzowej. Nie było wielu wytwórni zajmujących się promocją Jazzu Instrumentalnego. Mieliśmy okazję spróbować. Niestety, to nie był odpowiedni czas w branży „smooth jazz”, ale nadal jest przedsięwzięciem, w którym jestem wdzięczny za udział. Muszę być za kulisami, założyć czapkę promocyjną i pracować z niesamowitymi artystami. Tak więc rozwinęło mnie i poinformowało jeszcze bardziej jako artystę.

jeśli chodzi o audycję radiową, chodzi tylko o bycie z innymi kreatywnymi ludźmi i rozmowę. Lubię promować i dzielić się swoją pracą ze słuchaczami. Podobnie, dowiaduję się o nich więcej i ostatecznie czerpię inspirację z ich doświadczeń i ich muzyki.

właśnie nagraliśmy album, na żywo z rejsu Dave ’ a koza, który był sposobem na butelkowanie wrażeń z rejsu, aby ludzie, którzy nie byli na nim, mogli wyczuć klimat i emocje związane z tym, co robimy. Jest coś, co się dzieje, gdy zabieramy dwa tysiące ludzi, z różnych środowisk i żyjemy i koegzystujemy na statku przez ten czas, który robimy. To nie do opisania.

TS: więc próbujesz uchwycić emocje związane z występem na żywo.

DK: tak, ale bardziej niż nagranie z koncertu na żywo. Trudno to wyjaśnić, ale zabieracie tych wszystkich ludzi; czarnych, białych, gejów, Hetero, młodych, starych, Republikanów, Demokratów, i żyjecie i bawicie się codziennie ze sobą. Wszyscy jesteśmy na wakacjach. Istnieje więc poziom intymności, który jest o wiele bardziej namacalny niż tylko występ na żywo. Poznajesz ludzi, a oni poznają Ciebie. To zupełnie inne doświadczenie, gdy jesteś z przyjaciółmi, występując dla przyjaciół. Istnieje ciepło i zaufanie. Nie ma linii między wykonawcami a publicznością. Wszyscy jesteśmy w tym razem, a to niezwykłe doświadczenie. Więc kiedy muzyka jest tworzona, jest w niej witalność i dodatkowy poziom energii, że każdy czuje.

TS: wyobrażam sobie, że pozwala to również widzom zobaczyć człowieczeństwo stojące za muzyką, zobaczyć, że jesteście po prostu ludźmi takimi, jakimi są.

DK: taka jest idea. I staram się, aby ludzki element był wątkiem we wszystkim, co robię. Od audycji radiowych po występy, jeśli jesteś z nami w nocy lub w tygodniu, chodzi o więź z publicznością. Chodzi o zburzenie muru i barier. Moc muzyki jest wyjątkowa. Zwłaszcza w tym czasie, w którym żyjemy, z całym podziałem i nienawiścią, muzyka jest jedynym elementem, który jest wciąż czysty i może zjednoczyć wszystkich. Wiem, że to brzmi banalnie, ale to prawda. Możesz mieć dwie osoby, które nie zgadzają się w każdej sprawie, ale grasz jedną piosenkę i możesz stworzyć połączenie, most.

TS: pamiętam, kiedy otrzymałeś dedykację Hollywood walk of fame. Pamiętam to nie dlatego, że jesteś saksofonistą, ale dlatego, że zachęcił Cię Barry Manilow. Myślę, że mnie to zaskoczyło, ponieważ z pewnością mieliśmy wielu znanych saksofonistów w naszej historii, ale niewielu, którzy przeszli na arenę kultury popularnej. Myślę o takich ludziach jak David Sanborn, Kenny G, i oczywiście o Tobie. Moja 91-letnia matka może nie zna twojego imienia, ale pokaże jej swoją twarz i od razu wie, kim jesteś. Będąc w tym popularnym świetle reflektorów, czy są jakieś presje lub wymagania, z którymi musisz się zmierzyć?

DK: Ciekawe pytanie. Czuję, że moja gwiazda jest na idealnym poziomie, żeby być z Tobą szczerą. W taki sposób mogę mieć własne życie bez naruszania go. Nadal mam dużo prywatności w moim życiu, ale w chwilach, kiedy jest to konieczne lub potrzebne, jest tam, co również jest świetne. Mam wielu przyjaciół, takich jak Barry, którzy są wielkimi gwiazdami i wiesz co? Sam wciąż dostaję gwiazd. Barry to świetny przyjaciel. Mogę zadzwonić w każdej chwili, ale nadal jest moim bohaterem. Ostatecznie chodzi o bycie obywatelem świata. Dla mnie nie chodzi o celebrytę.

TS: chciałbym zadać ostatnie pytanie. Jako rzecznik praw osób LGBTQ wiem, że ma pan szczególnie ważne spojrzenie na tę sprawę. Wspomniałeś wcześniej o tym, że wiesz, że jesteś gejem w młodym wieku. Wiem, że oficjalnie ujawniłeś się w 2004 roku w wywiadzie dla magazynu The Advocate. Wiem, że to musiał być dla Ciebie przełomowy moment I wiem, że jest wielu ludzi, którzy doświadczają tego, przez co przeszedłeś. Czy możesz mówić o tym i jak to się zmieniło?

DK: dziękuję, że mnie o to zapytałeś. Kiedy patrzę wstecz na tamten czas, jest to zabawna rzecz, ponieważ nigdy nie myślałem, że wyjdę publicznie. Urodziłem się i wychowałem w czasie, kiedy nie można było powiedzieć ludziom, że jesteś gejem.

TS: cóż, pamiętam też, że to był czas, kiedy Wiele osób oznaczało Cię lub postrzegało jako symbol seksu w branży.

DK: (śmiech). Jeśli tak się stało, to chyba nigdy nie zwracałem na to uwagi. Stworzyłem tę górę strachu i kładłem na niej brud każdego dnia. Doszedłem do punktu, w którym pomyślałem, że nigdy nie uda mi się go przeskalować. Pamiętam, że robiłem wywiad dla gejowskiego magazynu, a ankieter był moim przyjacielem. Powiedział: „Słuchaj, Nie będę zadawał Ci żadnych pytań o bycie gejem. Zrobimy kawałek promujący twój album.”Powiedziałem” świetnie ” i tyle. Więc zrobiliśmy Wywiad,

i redaktor powiedział: „Słuchaj, wiemy, że ten facet jest gejem. Musisz wrócić i go o to zapytać.”

więc mój przyjaciel przyszedł do mnie i powiedział, że jest mu przykro, ale nie mógł uruchomić tego artykułu, dopóki nie skomentowałem bycia gejem. Zauważyłem więc, jak się czuję i było to niezwykłe uczucie wolności. Powiedziałem: „pomyślę o tym i oddzwonię do ciebie.”W tym czasie kierowali mną ci sami ludzie, którzy zarządzali Melissą Etheridge, więc mieli z tym duże doświadczenie. Wspierali, ale powiedzieli, że jeśli mam to zrobić, zrób to z adwokatem, który był jak magazyn „Time” świata gejów. Oddzwoniłam do przyjaciela i podziękowałam za podarowanie mi tego prezentu i chciałam przeprowadzić wywiad z adwokatem.

zdałem sobie sprawę, że właśnie dotarłem do punktu, w którym byłem gotów zaryzykować wszystko, tylko po to, aby żyć pełnią, normalnego życia. Nie sądziłem, że to zbyt wiele, aby prosić o życie z pełną talią kart. Więc ogłosiłem to i spojrzałem wstecz na tę górę, i zdałem sobie sprawę, że jest to wytwór mojej wyobraźni.

nie ma znaczenia, czego się boisz; każdy ma swoją górę lęków, które budują i pozwalają uzyskać większe znaczenie niż kiedykolwiek powinno być. Przechodzisz na drugą stronę i uświadamiasz sobie, że nic tam nie ma. Myślałam, że wszystko się zmieni i nic się nie zmieniło poza mną. I w końcu wiodłem autentyczne życie. Jeśli potrafisz stawić czoła swoim lękom i ominąć je, odkrywasz moc, której nie czułeś, że jest możliwa do wyobrażenia. I to mi się przytrafiło. Czułem, że mogę zrobić wszystko. Otworzyło się moje życie, otworzyła się moja muzyka i wszystko stało się bardziej majestatyczne. Nie stało się nic z tego, czego się obawiałem. Wszystko się poprawiło. Była to więc doskonała lekcja, lekcja autentyczności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.